Historia i proste rozwiązanie

Historia… historia dla niektórych, ale rzeczywistość dla innych. W zeszłym roku poznałam pewną panią, choć to nie jej prawdziwe imię, nazwijmy ją Jill. Jest częścią rodziny wojskowej z mężem, nazwijmy go Andrew, który służy w australijskiej armii i obecnie stacjonuje w Enoggera. Mają małą córeczkę, wesołą malutką z kręconymi włosami.

Jill i Andrew są nowi w Brisbane, nikogo tu nie znali i praktycznie nie mieli żadnego wsparcia. Niestety system oferuje bardzo niewiele wsparcia dla rodzin wojskowych. Prawdziwe wsparcie najczęściej kosztuje i jest po prostu nieosiągalne, żeby pomóc ze wszystkimi potrzebami, jakie ludzie mają.

Do ich wyzwań związanych z żonglowaniem młodą rodziną dochodzi to, że Jill pracuje w teatrze i sztuce. Godziny są różne i nieelastyczne z próbami i występami. To jej pasja i chce być zaangażowana, aktywna. Teraz, żeby sobie z tym poradzić, często korzysta z opiekunek do dziecka. To kosztuje około 80% tego, co zarabia na swojej pracy.

Jak ludzie mogą chcieć pracować w takich sytuacjach?

W przypadku Jill uwielbia swoją pracę, ale dla wielu to nieosiągalna konieczność z bardzo niewielką zachętą i nagrodą. Nic dziwnego, że wielu unika podejmowania pracy, żeby zarobić tak mało pieniędzy, wybierając dodatkowy czas, ale też borykając się bardziej finansowo.

Obecnie Andrew jest na 4 tygodnie na szkoleniu, co sprawia, że rodzina staje się praktycznie rodziną z jednym rodzicem, która musi sobie radzić. To częste w rodzinach wojskowych, a także u pracowników FIFO. Czuję się szczęśliwa, że trafiłam na Jill i dowiedziałam się o jej sytuacji podczas rozmowy z ludźmi w centrum handlowym Everton Park. Opublikowała potrzebę koszenia na Mind For Me. Dość proste zadanie dla większości i coś, co jest miłą odmianą dla mnie, mieszkającej w apartamentach przez ponad 17 lat.

Rozwiązanie

Postanowiłam jej pomóc, trochę czasu na słońcu dla mnie i poczucie aktywności, podczas gdy dla niej to znaczyło bardzo wiele. Jedna rzecz, o której nie wiedziałam, która utrudniała to Jill, to to, że jej córka miała absolutny strach przed kosiarkami do trawy. Nie mogła nadzorować ani nawet być dostępna dla córki, jeśli miałaby poświęcić godzinę na koszenie trawy. To po prostu nie było opcją. Teraz jej córka miała czystsze podwórko do zabawy, a ulica wyglądała zadbanie.

Pomaganie innym może znaczyć tak wiele. Widząc ludzi takich jak Jill, którzy korzystają z sieci wsparcia przez Mind For Me, naprawdę pokazuje nasz cały cel i sprawia, że to wszystko jest tego warte.