Ostatnio dużo myślę o tym, w jakiej społeczności chciałbym mieszkać, a co ważniejsze, w jakiej społeczności chcę wychowywać swoje dzieci.
Moją osobistą wizją jest sąsiedztwo, które jest naprawdę połączone. Miejsce, w którym jesteśmy świadomi ludzi mieszkających wokół nas, gdzie wspieranie się nawzajem staje się naturalne i gdzie nie jesteśmy tylko obcymi mijającymi się na ulicy.
Chcę świata, w którym moje dzieci widzą, że pomaganie sąsiadowi to po prostu normalna, zdrowa część życia.
W wielu miejscach nasze społeczności stały się rozłączone. Nie znamy swoich sąsiadów tak dobrze jak kiedyś, i przez to często wahamy się prosić o pomoc, kiedy jej potrzebujemy.
Zamiast tego próbujemy rozwiązywać wszystko sami albo polegamy wyłącznie na komercyjnych transakcjach, żeby zaspokoić nasze potrzeby. Choć płatne usługi mają swoje miejsce, nie obejmują — i nie mogą obejmować — wszystkiego. Są luki.
W rezultacie wiele drobnych spraw po prostu nie zostaje załatwionych. Trudno nam znaleźć czas na te drobne dodatki, które uprzyjemniają życie. Naszym zwierzętom może zabraknąć tej dodatkowej uwagi; starsi sąsiedzi mogą mieć trudności z prostymi zadaniami, których rozwiązanie zajęłoby komuś innemu zaledwie chwilę; a rodziny pochłania stres związany z próbą „zrobienia wszystkiego” w pojedynkę.
Jest też ukryty koszt próby rozwiązania każdego problemu pieniędzmi.
Często zapominamy, że dolar, który nie został wydany, to dolar zaoszczędzony — a co ważniejsze, to dolar, który nie musi być zarobiony. Kiedy musimy pracować dłużej, żeby zapłacić za pomoc w utrzymaniu naszych gospodarstw domowych, tracimy właśnie ten czas, który próbujemy zaoszczędzić.
Moją filozofią jest to, że możemy żyć lepiej bez ciągłego sięgania po portfele. Możemy wypełnić luki w naszym życiu przez połączenie, a nie tylko transakcje.
To jest sedno Mind For Me. Chodzi o rozpoznanie, że wszyscy mamy potrzeby i wszyscy mamy zdolność do dawania.
Działa to na zasadzie, że pomoc komuś często kosztuje dawcę bardzo mało — może to być po drodze albo coś, co lubi robić — ale wartość dla odbiorcy jest ogromna.

Mind For Me ułatwia proszenie. Usuwa niezręczność i pozwala nam przekazać potrzebę naszej społeczności w kilka kliknięć. Łączy nas z ludźmi, którzy chętnie pomogą, zamieniając proste zadanie w moment prawdziwego połączenia.
Więc jak to wygląda, kiedy to osiągniemy?
Wyobrażam sobie sąsiedztwo, gdzie wychodzisz z domu i znasz imiona ludzi, których spotykasz. To miejsce, w którym czujesz się bezpiecznie, nie tylko dzięki zamkom w drzwiach, ale dlatego, że są „oczy na ulicy” — sąsiedzi, którzy cię znają i dbają o twoją rodzinę.
Widzę rodziców, którzy są mniej zestresowani i bardziej obecni. Mają czas, żeby wyjść na randkę i połączyć się ponownie jako para, bo sąsiad chętnie pomógł z dziećmi. Widzę osoby, które mają czas na realizację własnych celów i hobby, bo małe, dokuczliwe zadania życia są dzielone.
Widzę społeczność, w której osiągamy więcej razem. Gdzie nasze zwierzęta są szczęśliwsze, nasze ogrody są bardziej zielone, a nasi starsi sąsiedzi czują się włączeni i wspierani, a nie izolowani.

W tej społeczności wydajemy mniej, ale mamy o wiele więcej. To jest sąsiedztwo, w którym chcę mieszkać. To jest społeczność, którą buduję, dla nas i dla naszych dzieci.
David Toohey
Założyciel

David Toohey & Danny Maloney
Dzień Służby Ludzkości, Brisbane 2018
Jakiego sąsiedztwa chcesz dla siebie i swojej rodziny?





